Strona główna » Kim jesteśmy » Biuro prasowe » Aktualności » Informacja z dn.5.12. 2016 r.

Kim jesteśmy

Aktualności

Informacja z dn. 5.12.2016 r.

Najbardziej racjonalny sposób na zapewnienie efektywności systemu ciepłowniczego - wywiad z Jackiem Szymczakiem - Prezesem Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie (IGCP)

O potencjale rozwoju kogeneracji w Polsce z Jackiem Szymczakiem Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie rozmawia Julita Karpińska, PGE Toruń S.A..

 

Julita Karpińska, PGE Toruń S.A.:Jaki wpływ na systemy ciepłownicze ma kogeneracja?

Jacek Szymczak, Prezes IGCP: Dzisiaj kogeneracja jest obecnie najbardziej pożądaną technologią w sektorze energetycznym. Potwierdzają to m.in. przepisy unijne, w ramach których od lat funkcjonuje dyrektywa efektywności energetycznej stanowiąca, że państwa członkowskie mają przygotować opracowanie nt. potencjału rozwoju wysokosprawnej kogeneracji. Pojawił się również nowy dokument, tj. założenia do strategii dotyczącej ciepłownictwa systemowego i chłodnictwa, w którym wielokrotnie podkreśla się, że kogeneracja jest najbardziej efektywną technologią i trzeba ją rozwijać w każdy możliwy sposób. W tym kontekście warto odnieść się do badań zrealizowanych przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), które mówią wprost, że już w 2020 r. może brakować w naszym systemie energetycznym ponad 5,5 GW mocy elektrycznej. Tymczasem kogeneracja ma bardzo pozytywny wpływ na wspomaganie i stabilizację systemu elektroenergetycznego. Mamy oszacowany potencjał rozwoju kogeneracji w Polsce przez cztery organizacje branżowe: Izbę Gospodarczą Ciepłownictwo Polskie (IGCP), Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych (PTEZ), Izbę Gospodarczą Gazownictwa (IGG) i Izbę Energetyki Przemysłowej i Odbiorców Ciepła ( IEPiOC). Po raz pierwszy wykonano rzetelne analizy, które pokazują, że wynosi on od 7,5 do 10 tys. MW, co potwierdza, że moglibyśmy uzupełnić brakujące moce w systemie elektroenergetycznym, ale pod warunkiem, że kogeneracja będzie się rozwijać. I to nie tylko w dużych miastach, ale również tych średnich i mniejszych. Jeżeli do tego będziemy budowali akumulatory ciepła, co ma sens przy układach kogeneracyjnych, będziemy w stanie m.in. zapobiegać awaryjnym włączeniom. Oznacza to, że minimalizujemy ryzyko wystąpienia sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, kiedy po raz pierwszy od wielu lat ogłoszono 20 stopień zasilania i trzeba było ograniczyć zużycie energii. Dla firm, które musiały w związku z tą sytuacją ograniczać produkcję, a szczególnie dla przemysłu ciężkiego, energochłonnego, oznaczało to olbrzymie straty. Więc to jest ten podstawowy element, szczególnie istotny, odczuwalny również przez końcowego odbiorcę

JK: Czy kogeneracja wpływa na efektywność i czy systemy ciepłownicze oparte na kogeneracji są bardziej efektywne energetycznie?

To jest właśnie kolejna korzyść kogeneracji - efektywność energetyczna. W przypadku połączonego wytwarzania dwóch produktów, w oparciu o to samo paliwo, uzyskujemy oszczędność ok. 30% tego paliwa i to się bezpośrednio przekłada na poprawę efektywności energetycznej firm, ale również naszego konsumenta, klienta w końcowym efekcie. Mniej zużywamy, możemy bardziej racjonalizować wytwarzanie, jesteśmy mniej uzależnieni od nośników energetycznych, same plusy z perspektywy lokalnej i z punktu widzenia polityki energetycznej państwa.

Jeżeli jesteśmy w stanie rozwijać kogenerację to jesteśmy również w stanie doprowadzać systemy ciepłownicze do tzw. efektywnych systemów ciepłowniczych. Zgodnie z dyrektywą efektywny jest taki system, w którym minimum 50% ciepła pochodzi z OZE albo 75% ciepła z kogeneracji, jeżeli mix to ten poziom powinien wynosić minimum 50%. To oznacza, że możemy korzystać z wielu pozytywnych opisów zapisanych w uregulowaniach prawnych. Możemy korzystać ze środków unijnych na modernizację sieci ciepłowniczych. Warunkiem koniecznym do korzystania z pomocy publicznej, chodź niewystarczającym, zarówno środków unijnych, jak i polskich z narodowego funduszu, np. w zakresie modernizacji sieci ciepłowniczych, jest to, żeby system był efektywny. Tam musi być albo 75% ciepła z kogeneracji albo 50% ciepła z OZE albo mix. I dopiero wtedy można o te pieniądze aplikować, to jest wymóg formalny. Jeżeli tego nie będzie to nie możemy tych pieniędzy wykorzystywać, modernizować, w związku z tym nie możemy poprawiać efektywnie bezpieczeństwa dostaw ciepła do odbiorców, obniżenia strat, czyli zmniejszać kosztów i jeszcze kolejny element to jest taki impuls inwestycyjny na rynkach lokalnych. Wiele firm lokalnych będzie mogło inwestować, więc to ma wymiar ogólnogospodarczy. Dlatego rozwój kogeneracji, który w tym momencie jest najbardziej racjonalnym sposobem efektywnego systemu ciepłowniczego również jest pożądany, niezbędny.

JK: A czy kogeneracja ma pozytywny wpływ na środowisko?

JSZ: To kolejna korzyść kogeneracji - mamy tu aspekt zarówno finansowy, jak i środowiskowy. Skoro zużywamy mniej paliwa to emitujemy również mniej, o ok. 30%, CO 2. Na poziomie Parlamentu Europejskiego trwają obecnie prace nad nowym systemem handlu uprawnieniami do emisji CO 2. Są różne propozycje i pomysły, żeby od 2020 r. w ogóle nie było żadnych darmowych uprawnień. Więc jeżeli nie będzie tych darmowych uprawień siłą rzeczy będzie skok cenowy i będzie to odczuwalne dla naszych odbiorców. I teraz wygrają Ci, którzy mają układy skojarzone. I jeśli mają układy skojarzone na nośniku innym niż węgiel to tych uprawnień do emitowania będą potrzebowali mniej. W związku z tym od razu to się przełoży na obniżenie kosztów dla odbiorców.

Mniejsza emisja to nie tylko ograniczenie CO2, ale także mniejsza emisja innych gazów jak związki siarki, tlenki azotów i pyły. Rozwijając kogenerację jesteśmy w stanie bardziej obciążać istniejące systemy ciepłownicze, podłączać nowych odbiorców, którzy korzystają albo z indywidualnego ogrzewania, i ograniczać w ten sposób niską emisje.. Tak naprawdę w każdej małej i średniej miejscowości widać i czuć "niska emisje". Jest sens przyłączać do efektywnego systemu ciepłowniczego właśnie te indywidualne budynki, szczególne wielorodzinne, gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione i podłączać do systemu ciepłowniczego, w którym funkcjonuje kogeneracja, bo to wpływa na likwidację niskiej emisji czyli wyeliminowanie tych małych, nieefektywnych kotłowni indywidualnych pieców, a to z kolei wpływa na zdrowie mieszkańców. Ludzie nie mają tej świadomości, że jeżeli wrzuci się coś do swojego kotła lub pieca to do nich wróci. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) zrobiła badania, z których wynika, że ponad 44 tys. osób w Polsce umiera co roku z powodu chorób płuc, krążenia, spowodowanych właśnie niską emisją. Ponadto policzyliśmy po raz pierwszy w Polsce (w oparciu o te 4 organizacje) o ile zmniejszą się koszty zewnętrzne, jeżeli wykorzystamy potencjał kogeneracji w Polsce. Jeżeli będziemy w stanie wspomniane 7,5-10 tys. MW zbudować to koszty zewnętrzne w przeciągu 20 lat pełnego wykorzystania potencjału kogeneracji w Polsce zmniejszą się od, w zależności od technologii i paliwa, od 90 do 120 mld zł. Innymi słowy, tyle budżet Polski zaoszczędzi na wydatkach związanych z ochroną zdrowia w przypadku chorób spowodowanych niską emisja.

JK:A jak wygląda kwestia ograniczanie kogeneracji poprzez inne źródła ciepła? Czy możliwa jest współpraca z innymi źródłami ciepła?

JSZ: Na wstępie trzeba zrozumieć zasadniczą różnicę pomiędzy systemami ciepłowniczymi i elektroenergetycznym - ciepłownicze są zawsze lokalne. Niezależnie od tego, czy dotyczyć to będzie dużego, średniego czy małego miasta, to będzie mówić i tak o płytkim rynku w stosunku do systemu elektroenergetycznego, który jest krajowym systemem. W tym drugim przypadku zupełnie inaczej wygląda kwestia podłączenia nowych źródeł, bo to jest już odpowiedzialność PSE za to, żeby cały system był stabilny. Natomiast z punktu widzenia lokalnego wielkie znaczenie ma racjonalna współpraca źródeł, które pracują na jedną sieć. Nieracjonalne włącznie źródeł może spowodować utratę bezpieczeństwa dostaw, pogorszanie warunku dostaw, odłączanie od systemów, wzrost niskiej emisji i wzrost cen. Innymi słowy, odpowiedzialny resort nie tworzyłby przepisów takich, żeby jedna technologia wypierała już te, które są najbardziej efektywne i wypełniają warunki chociażby efektywnego systemu ciepłowniczego. Wejście kolejnego źródła może spowodować pogorszenie funkcjonowania tych, które zapewniają bezpieczeństwo, które są efektywne.

W nowym projekcie rozporządzenia w sprawie szczegółowego zakresu obowiązków i warunków technicznych zakupu ciepła z OZE oraz warunków przyłączenia instalacji do sieci w mojej ocenie nie ma dbałości o te wszystkie plusy, o których mówiliśmy, włącznie z interesem konsumenta, który za wszystkie negatywne w naszej ocenie zmiany finalnie zapłaci. Nieprawdą jest, że Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zabezpieczy przed podwyżką cen, dlatego że model regulacji, których funkcjonuje w Polsce opiera się na kosztach uzasadnionych. Jeżeli uzasadni się inwestycję zgodnie z prawdą i ze sztuką to te koszty zostaną w sposób bezpośredni zatwierdzone i przeniesione na odbiorców. Mało tego, polski system zatwierdzania taryf,w oparciu o prawo energetyczne, mówi że poniżej 5 MW (jeżeli mamy takie źródło) to w ogóle nie musi być ono koncesjonowane, w związku z tym taryfy w ogóle nie podlegają zatwierdzeniu, czyli mogą być dowolnie kształtowane ceny. I nie trudno sobie wyobrazić (bo rynek pustki nie znosi), że pojawią się inwestorzy, którzy będą zakładać wiele firm, budować małe, kilkanaście lub kilkadziesiąt źródeł, które będą wypierały wysokosprawną kogenerację. Jako odrębne podmioty nie będą podlegać tej regulacji.

Nie można decydować się na nieracjonalne rozwiązania, szczególnie na rynku ciepłowniczym, bo szkodzi to wszystkim. Nie oznacza to, że jestem przeciwnikiem odnawialnych źródeł energii, wręcz przeciwnie. Ale świat nie zna rozwiązań takich, żeby jedno źródło, czasem mniej efektywne, wypierało inne tylko dlatego, że ktoś nie przewidział skutków nieodpowiedzialnej legislacji.

 

JK:Czyli te konsekwencje będą daleko idące dla systemu, zarówno firm ciepłowniczych, jak i odbiorcy końcowego?

JSZ: Mam nadzieję, że po rozmowach z resortem uda się wyjaśnić wiele kwestii i wskazać na niebezpieczeństwa, które teraz tylko zarysowałem, bo argumentów jest znacznie więcej. Planowane są zmiany w prawie, polegające np. na wprowadzeniu obowiązku budowy tzw. sieci przyłączeniowej, zmienia się definicję przyłącza. Może nastąpić taka sytuacja, że inwestor budujący źródło OZE, nawet poza granicami miasta, zażyczy sobie podłączenia tego źródła do systemu ciepłowniczego w danym mieście, a przedsiębiorstwo będzie zobowiązane do wybudowania całej sieci do tego nieracjonalnie oddalonego źródła i wtedy koszty budowy tej sieci będą obciążały w taryfach wszystkich odbiorców w danym mieście. A to byłoby zupełnie nieracjonalne. Nie można decydować się na takie rozwiązania, szczególnie na rynku ciepłowniczym, bo szkodzi to wszystkim.

JK:Dziękuję za rozmowę.

JSZ: Dziękuję.